Pies, jakiego potrzebujesz

Jako praktykujący behawiorysta często jestem proszony o pomoc, gdy właściciele psów nie radzą sobie z zachowaniem czworonoga. Pies bywa agresywny, atakuje inne psy lub ludzi, niekiedy warczy na domowników przy misce, nie chce wychodzić na spacer, załatwia się w mieszkaniu i niszczy rzeczy w domu, gdy zostaje sam. Czy da się coś z tym zrobić?

Przypominam sobie dość dramatyczną historię, gdy jedna z moich klientek przygarnęła ze schroniska dość dużego psa pokroju owczarka niemieckiego. Po kilku tygodniach mieszkania z nią, pies stał się agresywny. Atakował nie tylko inne psy na spacerach, ale również domowników. Pewnej nocy bardzo dotkliwie pogryzł swoją właścicielkę. Jej mąż podjął natychmiast decyzję o uśmierceniu psa. Po jakimś czasie państwo ci zdecydowali się na przygarnięcie innego psa ze schroniska. Tym razem była to suczka średniej wielkości, z oklapniętymi uszkami, nie przypominająca w niczym poprzedniego psa. Minęło kilka tygodni i suczka stała się agresywna, rzucała się na inne psy, na wchodzących do domu ludzi zaczęła też warczeć na swoich właścicieli. Jej zachowanie było kopią zachowania jej poprzednika. Pojawiły się takie same problemy z zachowaniem. 

Inny przykład. Suczka rasy golden retriever, zabrana z pseudohodowli po interwencji TOZ-u, znalazła dom u jednej z wolontariuszek fundacji. Po kilku miesiącach mieszkania w nowym domu stała się agresywna, zaborcza, kontrolująca. Gdy kilkakrotnie ugryzła wolontariuszkę, ta przekazała ją swojemu znajomemu, który zgodził się pomóc. W nowym domu suka ani razu nie zawarczała, grzecznie chodzi na smyczy, zachowuje się wzorowo. Po kilku kilku miesiącach do tego samego człowieka trafił kolejny „agresywny” pies. Znowu w nowym domu ten pies zachowuje się bardzo dobrze. Dogaduje się bez trudu z suczką. 

Takich przykładów mógłbym podać naprawdę sporo. Zastanawia mnie jednak jak to się dzieje, że psy w jednym miejscu sprawiają kłopoty, w innym – nie. I dlaczego różne psy będące pod opieką tego samego człowieka mają często podobne problemy?

Psy żyjące wolno, żerujące na wysypiskach, mieszkające w pobliżu ludzkich osiedli, na działkach, w wylotach kanałów i podobnych miejscach nie mają problemów behawioralnych. Problemy z zachowaniem zaczynają się, gdy pies mieszka wraz z człowiekiem. Zdaje się, że to nie  pies jest źródłem problemów, lecz człowiek, który swoim postępowaniem sprawia, że pies traci równowagę i zachowuje się w sposób przykry dla otoczenia. 

Jakie postępowanie człowieka wytrąca psa z równowagi? Jakie sprzyja utrzymaniu miłego i towarzyskiego nastawienia czworonoga? Na pewno jest wiele takich czynników i zapewne nie przedstawię tutaj wszystkich, jednak zwróciłbym uwagę na kilka moim zdaniem istotnych spraw. 

Po pierwsze – pies jest zwierciadłem, w którym odbija się emocjonalne nastawienie człowieka.

Spięty, zdenerwowany, sfrustrowany, przerażony człowiek wywołuje taką samą reakcję u psa. Dodatkowym „drutem telegraficznym” przesyłającym emocjonalne przekazy do psa jest smycz, którą przewodnik trzyma w ręku. Pies uważnie obserwuje mowę ciała człowieka. Gdy mięśnie są napięte, postawa skulona, zmienia się sposób chodzenia, ton i barwa głosu – pies czuje to jako zagrożenie i stara się po swojemu coś zrobić, by pomóc. Stara się albo uciec, albo zwalczyć niebezpieczeństwo, bronić swojego człowieka lub zamiera w bezruchu i zamyka się w sobie. Człowiek odbiera to jako upór, złośliwość, złość, niechęć ze strony psa i tym bardziej się denerwuje co tylko pogarsza sytuację. 

Spokojny, pewny siebie człowiek emanuje zupełnie innym nastawieniem. Rozsiewa wokół siebie aurę bezpieczeństwa i zaufania. Przy nim pies może się odprężyć i cieszyć życiem. 

Pies nie oszukuje. Można oszukać ludzi, starać się udawać, że jest się spokojnym i zrelaksowanym, jednak pies tego nie kupi. Jego zachowanie zmieni się tylko wtedy, gdy człowiek naprawdę zmieni swoje emocje. 

Po drugie – zaspokojenie potrzeb psa.

Przebywanie w izolacji od swoich ludzi, pozostawanie w odosobnieniu przez wiele godzin, brak wspólnych aktywności, spacerów i wyzwań rodzi frustrację. To uczucie prowadzi do nagromadzenia emocji, które muszą znaleźć jakieś ujście. Jeśli jakaś strategia okaże się skuteczna, czyli przyniesie psu poczucie ulgi – zwierzę będzie ją powtarzać. Może to być atak, niszczenie rzeczy, szczekanie, bieganie w kółko, samookaleczenia. Wiele psów ma również za mało kontaktów z przedstawicielami swojego gatunku. Taka izolacja w połączeniu z frustracją powoduje, że tracą one zdolności komunikacyjne i zachowują się wrogo lub napastliwie wobec siebie nawzajem.

Po trzecie – dyscyplina

Dyscyplina kojarzy się wielu ludziom z barbarzyńskim podejściem i karaniem psa za to, co zrobił źle. Oczywiście takie rozumienie dyscypliny nie ma sensu. Karanie psa, znęcanie się nad nim nigdy nie przynosi dobrych owoców. Pies nie wie, że „zrobił źle”, bo w jego umyśle nie ma pojęcia dobra i zła oraz nie ma wyrzutów sumienia. Pies robi to, co dyktuje mu jego natura. Uczy się określonych zachowań jako przynoszących korzyści. Dobrze pojęta dyscyplina to nauczenie psa, jakie zachowania przynoszą korzyść, a jakie nie. Polega ona również na umiejętności zablokowania niepożądanych zachowań i zaproponowaniu w ich miejsce takich, które akceptujemy. Pies chętnie przyjmie nasze warunki, jeśli tylko zrozumie o co nam chodzi. Aby tak się stało trzeba mu to pokazać cierpliwie, konsekwentnie i bez złości lub zdenerwowania. Znowu wracamy do nastawienia przewodnika. Jeśli będzie ono właściwe, czyli spokojne i pewne – pies będzie zachowywać się tak samo. Dlatego kluczem do zmiany zachowania psa jest zmiana nastawienia człowieka.  

Czasami ludzie pytają: „czy to znaczy, że problemy mojego psa to moja wina”? To jest źle postawione pytanie. Nie chodzi o budowanie poczucia winy lub wstydu. Problemy psa to skutek nastawienia człowieka. Jeśli ono się zmieni – zmieni się również emocjonalne tło wzajemnej relacji i pies czując się bardziej bezpiecznie i komfortowo zacznie również zmieniać swoje zachowanie. Niby proste, ale nieraz bardzo trudne. Bo wymagające od człowieka pracy z własnymi emocjami. Jeśli jednak to się uda – pies będzie pierwszą istotą, która nam o tym powie. Tak szczerze, jak tylko on to potrafi. 

Leave a Reply