Znieczulenie w weterynarii

Zdarza się tak czasem, że naszego pupila czeka zabieg, operacja. Robimy to po to by wyleczyć naszego psa (usunięcie guza, operacja krwiaka ucha, chirurgiczne opracowanie rany) lub uchronić go od choroby ( kastracja, sterylizacja, usunięcie kłów mlecznych itp.). Tak to jest czasami, że „tabletką się nie da".

Gdy przychodzi do zabiegu, najbardziej boimy się znieczulenia- w końcu jest ono konieczne. Nie wyobrażam sobie operowania bez znieczulenia, a o ile wiem, przy zabiegach cięcia uszu i ogonów u szczeniaczków niektórzy „lekarze" właśnie tak robią.

Na czym polega znieczulenie ogólne? Postaram się przybliżyć to w miarę przystępnie. Znieczulenie ogólne to stan snu narkotycznego połączony z brakiem czucia bólu- czyli zwierzę poddane narkozie jest nieprzytomne (nie dochodzą do niego bodźce wzrokowe, słuchowe i organizm ten nie reaguje w postaci poruszania się czy wydawania odgłosów). Podczas znieczulenia ogólnego zmniejsza się: częstość bicia serca, częstotliwość oddechów, ciśnienie krwi, a co za tym idzie organizm zużywa mniej energii i tlenu.

Dlaczego znieczulenie wziewne jest groźne i czy w ogóle jest groźne? Może zacznę od tego, że ryzyko związane ze znieczuleniem moim zdaniem nigdy nie zostanie całkowicie wyeliminowane. Natomiast anestezjologia wciąż kroczy na przód i się rozwija, wchodzą nowe sposoby znieczulenia i monitorowania pacjenta- jednym słowem jest coraz lepiej. W związku z tym ryzyko to maleje.

Jakie mamy rodzaje znieczulenia? Otóż podziałów jest pewnie kilka jak nie kilkanaście ale to zostawię je nauczycielom akademickim, a skupię się na jednym podziale związanym z drogą podania środka narkotycznego. Według tego podziału wyróżniamy :

− znieczulenie wziewne (czyli takie gdzie anestetyk jest wdychany razem z tlenem podawanym przez rurkę intubacyjną znajdującą się w tchawicy)

− znieczulenie infuzyjne (czyli takie za pomocą zastrzyków podawanych dożylnie, podskórnie lub domięśniowo)

Omówię teraz te metody szerzej- a zacznę od tej mniej doskonałej i moim zdaniem mniej bezpiecznej czyli:

1) Znieczulenie infuzyjne- jak już wspomniałem jest to znieczulenie, w którym lek do narkozy podajemy do organizmu zastrzykiem, cząsteczki łącząc się ze swoimi receptorami wywołują stan zwany narkozą.

Co dalej dzieje się z anestetykiem? Jest on usuwany z organizmu za pośrednictwem wątroby i nerek. Upraszczając jest „wysikiwany" wraz z moczem i w niewielkiej części wydalany z kałem. Proces eliminacji znieczulenia jest długotrwały (kilka lub kilkanaście godzin) i zależy od wielu czynników takich jak: dawka podanego leku, sprawność działania nerek i wątroby, stopień nawodnienia organizmu). Dopóki lek nie zostanie usunięty z organizmu zwierzę, mniej lub bardziej, pozostaje pod jego działaniem. Osoby czytające artykuł, których pupile poddawani byli zabiegom w takim znieczuleniu z pewnością pamiętają nieprzyjemny okres wybudzania się z narkozy, któremu towarzyszą: wymioty, trudności w poruszaniu się, niekontrolowane oddawanie moczu oraz drżenia i drgawki.

U jakich pacjentów przeciwwskazane jest takie znieczulenie? Na pewno u pacjentów w podeszłym wieku, z upośledzoną funkcją wątroby czy nerek, u pacjentów z niewydolnością krążenia oraz u gryzoni i królików.

Podsumowując: znieczulenie infuzyjne jest metodą mniej bezpieczną dla pacjenta oraz mniej przyjemną dla jego opiekuna niż znieczulenie wziewne. Zaletą natomiast jest niższa cena zabiegu.

2) Znieczulenie wziewne- czyli takie gdzie lek wywołujące narkozę podajemy wraz z tlenem do dróg oddechowych (lek ten jest cieczą o niskiej temperaturze wrzenia i w aparacie do znieczulenia zamieniany jest w parę (gaz). Dopóki pacjent oddycha mieszaniną tlenu i anestetyku doputy jest pod narkozą. Gdy natomiast przerwiemy dostarczanie anestetyku i zwierzę oddychać zacznie czystym powietrzem anestetyk rozpada się błyskawicznie, a nasz pupil budzi się . Zajmuje to w odróżnieniu od znieczulenia infuzyjnego kilkanaście sekund, a maksimum kilka minut! Z tego powodu pacjenci znieczulani tą metodą zawsze oddawani są opiekunowi przytomni. Uwaga- by rozpocząć taki zabieg pacjenta trzeba zaintubować, czyli wprowadzić do jego tchawicy rurkę intubacyjną. By to zrobić podajemy dożylnie lek znoszący odruch krtaniowy i wywołujący kilkuminutową „drzemkę" ale nie jest to znieczulenie- znieczulenie rozpoczyna się od podłączenia psa do aparatu anestetycznego. Jakie są zalety związane z tą metodą:

− nie wywołuje takiej depresji krążeniowo oddechowej ja znieczulenie infuzyjne,

− okres wybudzania jest wielokrotnie krótszy,

− przy jakichkolwiek komplikacjach (które zdarzają się dużo rzadziej) możemy natychmiastowo wybudzić pacjenta- co nie jest możliwe w znieczuleniu infuzyjnym,

− podczas zabiegu nasz pupil jest cały czas zaintubowany i ma podawany tlen co eliminuje możliwość niedotlenienia pacjenta.

Nie byłbym obiektywny nie pisząc o minusach, a właściwie o jedynym minusie tej metody. Niestety ze względu na ceny anestetyków i sprzętu oraz konieczność podawania tlenu podczas zabiegu, ceny zabiegów w znieczuleniu wziewnym są wyższe niż przy metodzie „zastrzykiem" - natomiast na pewno zostanie nam to wynagrodzone tym, że u psa znieczulenie przebiegać będzie krócej, bezpieczniej, a my nie będziemy się stresować widokiem wybudzającego się psa.

Na koniec wspomnę o przygotowaniu psa do zabiegu. Polega ono na głodówce trwającej 24h przed planowanym zabiegiem. Czasem jest to okres dłuższy lub krótszy- ustala to lekarz przeprowadzający zabieg. W trakcie głodówki zwierzę powinno mieć cały czas dostępną wodę do picia. Odrębną sprawą jest wykonywanie badań dodatkowych przed zabiegiem- gdy mamy wątpliwości co do stanu zdrowia naszego podopiecznego, np. z powodu podeszłego wieku, powinniśmy wykonać u psa przed zabiegiem podstawowe badania biochemiczne i morfologiczne krwi.

Lek. Wet. Wojciech Adamski
http://www.przychodnia-nova.pl

Ze by zostawić komentarz wam należy rejestrować się