Ogólnie nie w temacie weterynarii

Decyzja zapadła spontanicznie więc by nie zmarnować pomysłu spiszę to. Jako lekarz, psiarz kociarz, akwarysta - słów kilka o naszym polskim podwórku, o naszych pupilach domowych o bezdomności, czasie, pieniądzach.

Wiedza:

Lubimy posiadać zwierzęta domowe, to w naszym kraju jest kilkakrotnie więcej psów i kotów na mieszkańca niż w średniej krajów zachodnioeuropejskich. Lubimy ale czy umiemy?
Z mojej obserwacji z tym „umieniem" bywa różnie. Wąska część właścicieli chce i umie, trochę szersza chce ale nie umie no i zdecydowana większość, której chwilę się chciało ale już się nie chce i jak się im nie zachce ,to nigdy umieć nie będą.

Dlaczego tak jest? Dopatruję się problemu u podstaw. Podstawy wiedzy powinny być zdobyte w szkole podstaw...podstawowej :) Tam zacznijmy, kosztem encyklopedyzmów z lekcji przyrody, biologii, uczyć podstaw opieki nad zwierzętami domowymi. W każdy temat dotyczący zwierzęcych mieszkańców naszych domów można wpleść zagadnienia z zakresu anatomii, fizjologii, ekologii, biologii komórki, słowem całe wymagane minimum programowe osnute na wiedzy użytecznej. Myślę, że taka edukacja zmniejszy ilość ludzi dorosłych, którzy przez swoją niewiedzę zaniedbują lub nawet nieświadomie krzywdzą swoje zwierzęta.
W pracy jak i poza nią spotykam nagminnie sytuacje gdy jest problem ze zwierzęciem ( jego zdrowiem, psychiką, ), wynikający z braku wiedzy o potrzebach tego zwierzęcia.
Przykładów wiele: od kameleonów i innych egzotycznych zwierząt pozbawionych ważnych elementów tworzących odpowiednie dla nich warunki bytowania przez „nieposłuszne", „złośliwe" bo znudzone psy, po koty cierpiące choroby z powodu złej diety.
Więc pierwsza zasada: najpierw wiedza potem zwierzak - nigdy odwrotnie!

Pieniądz i Czas:

Duża ilość domowych pupili wynika także z tego że ich posiadanie nie jest w naszym kraju problemem i w mniemaniu ogromnej rzeszy „petloversów" jest tanie lub powinno być tanie, nie powinno być obwarowane żadnym prawem ani żadnymi innymi zasadami (wymagane szkolenie, pozwolenie). Nikt nie wyobraża sobie, decydując się na posiadanie owczarka niemieckiego, kosztów operacji skrętu żołądka, której kwota może wynosić (łącznie z leczeniem pooperacyjnym) kilka tysięcy złotych. Koszty rozwiązania niektórych problemów behawioralnych z uwagi na długotrwałość procesu też będą wysokie, tak samo jak profesjonalny sprzęt terrarystyczny czy akwarystyczny. Niestety w niektórych przypadkach koszty przerosną opiekuna a ucierpi na tym zawsze zwierzę. Jak pieniądze to i czas. Jeżeli jego będzie brakować będzie jeszcze gorzej i często jest. Pomyślmy o tym jeżeli już stwierdziliśmy że nas stać. Musimy poświęcić ten jakże deficytowy towar naszemu pupilowi, przecież nie po to mamy psa by co chwile musiał przebywać w hotelu i nie po to mamy konia by co chwilę go oddawać w dzierżawę. Spacery, szkolenia, pielęgnacja włosa, zabiegi pielęgnacyjne przeprowadzane w akwarium, trening konia... lista długa i wszystko trwa.

Wyobraźnia:

Trzeci aspekt. Poruszony z powodu bolącego mnie problemu bezdomności zwierząt. Brak wyobraźni często skutkuje nieszczęściem jakiegoś zwierzęcia. Od wypadków, którym ulegają wałęsające się psy przez zagryzienia niekastrowanych kocurów po los szczeniaczków naszej suczki (która przecież raz w życiu musi mieć młode). Tych pięknych puchatych „prawie Yorków", które przecież poszły do dobrych domów.. to znaczy... mamy taką nadzieję..... Nadzieja matką głupich. Piętnujmy pseudohodowców- ludzi, którzy na psy patrzą jak na banknoty, chroniąc się przed nowelizacją ustawy zrzeszonych w naprędce powstałych (pseudo)związkach. Niekontrolowane rozmnażanie zwierząt domowych to główne źródło bezdomności w naszym kraju. Nie rozmnażajmy, sterylizujmy nie „produkujmy" kolejnych pokoleń zagrożonych bezdomnością lub złym losem.
Chyba że chcemy zająć się hodowlą zwierząt profesjonalnie- wtedy róbmy to na najwyższym możliwym standardzie. Nie każdy reproduktor i suka hodowlana muszą brać udział w programie hodowlanym, więc może warto pojechać na krycie gdzieś dalej a nie do najbliższego i najtańszego w okolicy. Bądźmy nad wyraz wymagający, spójrzmy na własnego reproduktora krytycznie (jakby to nie było nasze zwierzę) i bez sentymentu zdecydujmy czy pojawieniem się miotu „wniesiemy" coś wartościowego do populacji danej rasy.

Cztery podstawy: Wiedza, Czas, Pieniądz, Wyobraźnia- takie Sine qua non posiadania zwierzęcia domowego bez tego ani rusz.

Zło:

Wydaje mi się, że oprócz naszych wad, którymi są braki w podstawach istnieje jeszcze zewnętrzne źródło zła. Chciwi bezduszni ludzie. W jednym rzędzie można tu postawić, handlarzy koni uwiecznionych na filmach fundacji Viva, pseudohodowców ciułających „po pincet", za Yorka zrzeszonych lub nie w „pseudozwiązkach" jak i polityków forsujących dopuszczenie uboju rytualnego dla 1,5 mld złotych rocznie. Zło było jest i będzie, ale od nas zależy jak będziemy na to zło reagować.

Lek. Wet. Wojciech Adamski
http://www.przychodnia-nova.pl

 

Ze by zostawić komentarz wam należy rejestrować się