Golden Retriever + Pani + Dobre rady = warczenie

Pies do dnia dzisiejszego bardzo się stresuje przy jedzeniu i je bardzo szybko mimo, że już tego nie stosuje. Owszem warczy nadal gdy się nawet przechodzi obok miski gdy je. Boi się, że mogę zaraz zabrać miskę a pies nie rozumie dlaczego? To samo jest z kością gdy bierze ją w pysk zamiera, patrzy się na mnie jak by nie mógł uwierzyć, że to dla niego a później ucieka na legowisko. Jak się zbliżam znów zamiera pysk ma opuszczony i warczy. Gdy pies mnie ugryzł treser kazał złapać psa za kark jak to robią matki ze swoimi szczeniakami i przewrócić na bok. Drugi treser powiedział, że pies w tym momecie myślał, że chciałam go zabić? Mojego chłopaka pies toleruje i to jego traktuje jako właściciela a na mnie reaguje agresją. Zdarzyło się, że mnie ugryzła. Gdy pies przytula się do mojego chłopaka lub się bawią razem a ja się chcę przyłączyć do tej zabawy pies zaczyna warczeć i pokazuje zęby. Nie pozwala się zbliżyć do swojego pana. Gdy za takie zachowanie każę mu iść na legowisko pies zrywa się gwałtownie warcząc i ucieka do siebie!!! Gdy mój chłopak wraca po pracy do domu pies jest przeszczęśliwy wita się bardzo długo. Jeżeli chodzi o moją osobę nie wita się ze mną tak wylewnie jak bym ja chciała. Jest mi bardzo przykro, że pies mnie nie lubi. To ja w domu ustawiałam psa i wprowadzałam dyscyplinę nie mój chłopak. I wiem, że to miało decydujący wpływ na jego zachowanie wobec mojej osoby. Ale co ja mam robić dalej? Pozbyć się psa?? Fama.

 


 

Opis tego co robiłaś z psem przypomina mi walkę postu z karnawałem. Pozytywne szkolenie połączone z przygniataniem psa do ziemi to doprawdy niebywałe połączenie. Moim zdaniem należy zawsze to, co słyszysz od tresera traktować jako propozycję a nie świętą prawdę. Musisz słuchać swojej intuicji i własnego psa bardziej niż kogoś, kogo rady nie skutkują. Zapewne proponując Ci zabieranie psu miski "pozytywny treser" chciał skojarzyć warczenie ze stratą możliwości jedzenia. Jednak wytworzył się inny mechanizm: pies uznał, że zbliżenie się człowieka do jego miski jest zagrożeniem i warto zawczasu zareagować, żeby móc spokojnie jeść. Dodatkowo kolejny pomysł z "dyscyplinowaniem psa" poprzez przygniatanie go do ziemi utwierdził zwierzaka w przekonaniu, że człowiek to idiota, przed którym trzeba się bronić i stracił do Ciebie zaufanie. Dlatego spina się, gdy podchodzisz albo wydajesz jakieś polecenie. Twój chłopak jest dla suczki ostoją bezpieczeństwa dlatego go szanuje i broni przez Tobą. Myślę, że najłatwiej byłoby odbudować zaufanie swojego psa wybierając się z nim w nowe miejsce i ćwicząc w warunkach jakie nie kojarzą się psu z dotychczasowymi doświadczeniami. Nie pozbywaj się psa, tylko zmień swoje nastawienie. Zacznij od dawania psu jedzenia z ręki w zamian za prosty "siad". Ucz go czekania na posiłek. Gdy na niego zapracuje - daj mu go i odejdź, nie przeszkadzając psu w jedzeniu. Istnieje wiele ćwiczeń z miską, które uczą psa, że obecność człowieka przy niej nie stanowi zagrożenia. Jeśli tylko dasz radę - zapraszam Cię do udziału w kursie "Super Pies", gdzie będziemy pracować nad budowaniem więzi i zaufania oraz spędzimy sporo czasu na poznawaniu psiego świata i zabawie z naszym czworonogiem. Chciałbym zobaczyć Twoją minę gdy Twój pies ucieszy się jak nigdy dotąd, gdy Cię odszuka podczas ćwiczeń "ratowniczych", albo gdy słysząc, że go wołasz będzie biegł galopem ciesząc się, że znowu masz dla niego coś fascynującego. Szczegóły kursu "Super Pies" znajdziesz tutaj http://wesolalapka.pl/super-pies/blog.html

 

Ze by zostawić komentarz wam należy rejestrować się