Mityczna pozycja żółwia

 

Po pierwsze pokażcie mi kogokolwiek, kto w przypadku spotkania oko w oko z rozjuszonym psem będzie miał czas i przytomny umysł, żeby wykonać "żółwia"? Po drugie - wykonywanie dziwacznych gestów przy atakującym psie wcale go nie zniechęca - wręcz przeciwnie. Jeśli nie wierzycie, podejdźcie do siatki za którą biega ujadający pies i podnieście ręce w górę, układając je za głową. Zobaczcie co zrobi zwierzę. Kolejna sprawa - pies atakuje poważnie w niewielu sytuacjach. Najczęściej zdarza się atak powodowany strachem.  (Pomijam wypadki, gdy ludzie próbują odbierac psu jedzenie albo go zastraszać, jako oczywiste). Gdy pies jest uwiązany albo ma ograniczoną przestrzeń (np. w kojcu), a ktoś się zbliża,  zwierzę nie ma dokąd odejść. Ggdy np. dziecko zbliża się do psa na łańcuchu, żeby się z nim pobawić, może to zakończyć się tragicznie. Zdarzają się też przypadki agresji ofensywnej.  Np. wtedy, gdy suka broni szczeniąt, albo pies broni terytorium. Niekiedy psy atakują swoich domowników lub wałęsają się uciekając z posesji. Najczęściej są to niekastrowane samce, które wyczuwają zapach suki w cieczce i mogą regować instynktownie traktując człowieka jak konkurenta w rywalizacji o zasoby. Niestety, testosteron je zaślepia. W takich przypadkach żaden "żółw" nie pomoże, co więcej pies widząc, że obiekt stał się mniejszy, będzie mniej się obawiać zaatakowania go. Dlatego też częstszymi statystycznie ofiarami rozjuszonych psów są dzieci.

atak rottweilera

atak bernardyna

W innych krajach, gdzie korzysta się z wiedzy naukowej, zamiast opierania się na przesądach i niesprawdzonych pomysłach, rada, jakiej udziela się dzieciom w szkołach jest bardziej rozsądna: "bądź jak drzewo". Czyli stań bokiem do psa, sztywno na nogach, "wrośnij w ziemię", ręce trzymaj blisko ciała. Nie patrz na psa i nie uciekaj.

Jeszcze jedna sprawa nie daje mi spokoju. Zupełnie nie rozumiem dlaczego odpowiedzialność za wypadki pokąsania przez psy w naszym kraju spada na OFIARY? W wielu doniesieniach prasowych czytamy, że policja pouczyła właściciela, nakazała zabezpieczenie psów, a kiedy znowu dochodzi do wypadku - psy nadal biegają sobie swobodnie. Tymczasem ofiara - najczęściej dziecko - trafia do szpitala z poważnymi obrażeniami. Edukacja powinna obejmować nie tylko dzieci, ale również właścicieli psów. To od własciciela zależy w jaki sposób pies jest trzymany i wychowywany. Od niego należy właściwa socjalizacja i szkolenie psa, aby nie stanowił zagrożenia. Od wiedzy osób dorosłych i ich postępowania zależy bezpieczeństwo dzieci. Nie od mitycznego "żółwia".

Ze by zostawić komentarz wam należy rejestrować się