Pies ma mnie pod ogonem

Z Pani opisu wynika, że pies preferuje zająć się (użyję w tym przypadku eufemizmu) środowiskiem niż zwracać uwagę na Panią. Cóż.. często tak się dzieje gdy pies ma dość swojego właściciela, ponieważ jest dostępny na każde skinienie łapy.

Co robić?

1. Wprowadzić zasady domowe. Jeśli pies wymusza w domu aby nim się zająć - przestańcie to robić. Zacznijcie od tego, ze to wy (ludzie) zapraszacie psa np. do zabawy, a nie on was. Nie okazujcie zbyt wiele czułości wobec psa. Jeśli mają Państwo w zwyczaju tulić psa, głaskać bez jakiegokolwiek powodu - przestańcie to robić. Wprowadźcie coś w stylu handlu wymienneogo z psem: np. zrób dla mnie siad - wtedy cię pogłaszczę i nagrodzę. Innymi słowy - wprowadźcie zasadę "nic za darmo". Warto nauczyć psa czekanai na jedzenie, przed wyjściem na spacer, etc. Każda sytuacja jest dobra, aby pies na coś poczekał i spojrzał na was. Zauważycie to spojrzenie "mogę już???".

2. Wprowadzić zasady na spacerze. Spacer nie musi być nudny, ale jednocześnie nie musi być "wolną amerykanką". Mam na myśli, że można podzielić spacer na kilka etapów.

a) Wyjście z domu. Zaczynamy od czekania (jak wyżej), wychodzimy na smyczy. Pies może czekać przed otwarciem każdych drzwi (dom, klatka, etc).

b) Etap 1 - idziemy do miejsca spaceru. Tzn., że idziemy z psem na smyczy i nie pozwalamy węszyć, sikać i biegać w koło. Po prostu idziemy z psem i kropka. Krótka smyczka.

c) Po dojściu do miejsca, gdzie można psa puścić luzem zacznijmy od tego, że zanim go puścimy niech zrobić coś dla nas, na przykład "siad". Dopiero po tym możemy psa nagrodzić, np. spuszczając ze smyczy lub dając możliwość swobodnego węszenia krzaków.

d) Zabawy na spacerze. W momencie gdy dotarliśmy do miejsca spaceru, możemy zaproponować psu zabawę, ale na naszych warunkach. Jeśli pies lubi przeciągać się sznurkiem - to jest czas aby to zrobić, ale najpierw np. "siad" lub coś innego "dla nas". Jeśli pies lubi nosić rzeczy w pysku - wykorzystajmy to. Rzućmy piłkę lub zabawkę. Ważne, aby zabawkę odzyskać - stąd warto mieć piłkę na sznurku czy zabawkę na lince, aby było łatwo ją odzyskać (koniec linki zostaje u nas i tym samym zabawka jest pod kontrolą).

e) Zapięcie na smycz. Oczywiście, że dźwięk karabinka od smyczy oznacza koniec "wolności". Dajmy zatem psu coś wzamian za utratę możliwości swobodnego biegania. Np. smakołyk, lub coś innego co pies na prawdę lubi.

f) Przywołanie. Oczywiście, że psa trzeba nauczyć przychodzenia na wezwanie. Naukę przywołania możemy zacząć w domu. Stoimy tuż naprzeciw psa, mówimy imię psa (Nefruś) "do mnie" i wydajemy smakołyk. Po kilku powtórzeniach - robimy krok do tyłu (pies np. siedzi) i ponownie mówimy "Nefruś do mnie". Pies podchodzi i dostaje nagrodę. Kilka powtórzeń i bawimy się z psem. Jak uda się Pani osiągnąć efekt, że Nefruś przybiega na każde "do mnie" w domu - wychodzimy z tym na zewnątrz i zaczynamy znów z dystansu "0", czyli pies jest tuż przy nas. Stopniowo zwiększamy dystans między nami a psem. Jeden, dwa, trzy kroki i tak dalej. Uwaga: nie wołamy psa gdy wiemy, że na pewno nie przyjdzie (jest np. w krzaku 100 metrów od nas, a przychodzi z odległości 5 króków).

g) Po zakończeniu spaceru i zapięciu na smycz - wracamy do domu tak samo jak wychodzimy. Pies zwyczajnie idzie na smyczy.

Ps. Jeśli pies "ucieknie" - nie gonimy psa. Może to potraktować jak świetną zabawę.

Wdrażając te pomysły, sądzę, że uda się wam osiągnąć sukces w dość krótkim czasie, jakiś 1-3 tygodnie. Życzę powodzenia w ćwiczeniach.

Witold Jermołowicz

Ze by zostawić komentarz wam należy rejestrować się