Sunia panikuje, gdy zaboli ją łapka

Każdy człowiek widząc psa, któremu coś się stało ma odruchową potrzebę przytulenia go, pogłaskania, mówi do niego miłym głosem, stara się psa "uspokoić", lituje się nad nim. Tak zwykle postępujemy z dziećmi, gdy chcemy je uspokoić i to działa (Pamiętacie? Paluszek boli? Mamusia podmucha, przytuli i ból przejdzie). Jednak pies nie jest dzieckiem i nasze intencje przyjmuje zupełnie opacznie. Żaden pies nie pociesza innego psa w taki sposób, jak my - ludzie, pocieszamy innych ludzi. Gdyby Twoja suczka mogła mówić, to pewnie powiedziałaby coś takiego: "skoro moja pani aż tak się przejęła tym, co się stało, to z pewnością jest to coś OKROPNEGO i strasznego". Gdy pies odczuwa strach lub obawę, a my głaszczemy go i pocieszamy - wtedy, wbrew swoim zamiarom, wzmacniamy ten strach. Wkrótce strach staje się fobią i mamy problem.

W przypadku Twojej suczki miały miejsce jeszcze dwa bardzo podobne epizody w krótkich odstępach czasu (dwa złamane pazury). Zgodnie z zasadą, że powtarzanie czyni mistrza - Freya nauczyła się reagować na stresową sytuację lękiem i paniką - bo takie właśnie zachowania zostały prawdopodobnie wzmocnione przez Ciebie. W dodatku to zachowanie zostało zgeneralizowane. Wystarczy już uczucie ucisku kamyczka między palcami, żeby wywołać w psie uczucie strachu i obawy. W stanie paniki pies nie reaguje na komendy słowne, bo ich po prostu "nie słyszy".

Co zatem zrobić? Proponuję przede wszystkim odwrażliwić psa na dotykanie łapek. Chodzi o nagradzanie psa za spokojne zachowanie, gdy zbliżasz rękę do jego łapek, potem je dotykasz, potem masujesz, potem dotykasz pomiędzy opuszkami. Zawsze dobierasz poziom trudności tak, żeby nie spowodować strachu u psa. Dotykanie łap ma się suni kojarzyć z przyjemnością. Gdyby samodzielne przeprowadzenie treningu odwrażliwiania było dla Ciebie zbyt trudne - poproś o pomoc trenera.

Poćwicz też przywołanie awaryjne. To jest jedyny rodzaj przywołania, który zadziała w sytuacji paniki. Zwykle do uczenia tego rodzaju przywołania używamy gwizdka. Całą procedurę opisałem szczegółowo w książce "Aria o mnie". Polega ona na zbudowaniu warunkowego skojarzenia dźwięku gwizdka z jedzeniem. W wyniku tego pies słysząc gwizdek automatycznie kieruje się do właściciela niezależnie od okoliczności. Jeśli nie jesteś pewna reakcji psa na przywołanie i istnieje obawa, że może pobiec w stronę ulicy - proszę asekurować psa długą linką, żeby w razie potrzeby móc go zatrzymać.

Przede wszystkim trzeba zmienić sposób reagowania w momencie gdy pies się boi. NIE wzmacniamy jego strachu poświęcając mu uwagę i okazując współczucie. Psa trzeba nagradzać wtedy, gdy zachowuje się spokojnie. W ten sposób wzmacniamy w psie pożądany stan emocjonalny. Pies widząc, że właściciel nie reaguje przesadnie emocjonalnie będzie się zachowywał znacznie spokojniej.

Napisał Jacek Gałuszka

Źródło: onet.pl

Ze by zostawić komentarz wam należy rejestrować się