Przygarnęliśmy psa... ale wszystkiego się boi

Na zachowanie Pani psa z pewnością ma wpływ to co się w jej życiu wydarzyło. Myślę, że w tej sytuacji wskazane byłoby stopniowe odwrażliwianie i przyzwyczajenie Perełki do hałasów i męża.
Jeżeli chodzi o odwrażliwianie na dźwięki proponuję zrobić to w następujący sposób:
Pani i Perełka w jednym pokoju, a córka w kuchni będzie pomagała robić hałasy.
Córka delikatnie będzie hałasować, a Pani będzie bawiła się z psem jej ulubioną zabawką, nagradzała smakołykami, głaskała jeżeli Perełka lubi pieszczoty.
Kluczem do sukcesu jest dystans przy jakim sunia się bezpiecznie czuje. Jeżeli ciche hałasy nie robią już na suczce wrażenie i zachowuje się ona swobodnie, można skrócić odległość do kuchni. Skrócenie dystansu jest możliwe tylko wtedy, gdy Perełka jest rozluźniona, jeżeli będzie niespokojna- proszę zwiększyć dystans. Nie pocieszamy psa, gdy się boi, bo to psu nie pomaga, a wręcz odwrotnie utwierdzamy go w tym strachu!
Podobnie ma się sprawa z mężem. Do momentu, aż pies nie zacznie się zachowywać normalnie w obecności męża, małżonek nie mówi do psa, nie patrzy, nie dotyka go. Pani natomiast ćwiczy z psem.
Trzeba stworzyć pewną sytuację: Mąż siedzi/ stoi bokiem do psa , Pani natomiast zachowuje odpowiedni dystans . Robimy krok do przodu w kierunku męża , czekamy chwilkę, odwołujemy psa i odchodząc z nim od wyzwalacza strachu dajemy smakołyk. Pies w momencie odejścia otrzymuje podwójną nagrodę- czyli uczucie ulgi i bezpieczeństwa, oraz smakołyk.
Takie sesje nie powinny trwać dłużej niż 15-20 minut. Nie wiem ile czasu może to odwrażliwianie potrwać ,bo nie widzę psa, jednak wszystko zależy od jego stanu emocjonalnego . Musi się Pani uzbroić w cierpliwość i ćwiczyć z psem, bo nie ma takiej siły co by powiedziała zwierzęciu – masz się nie bać i problem z głowy.

Ze by zostawić komentarz wam należy rejestrować się