Panika mojego psa

Cieszy się każdym wyjściem, przynosi czasem sama smycz. Jednak kiedy idziemy chodnikiem a obok idzie jakiś człowiek, Zoja wpada w panikę - Albo przejdzie szerokim łukiem obok przechodnia, albo robi w tył zwrot i ucieka pędem z powrotem. Czytałam o takich problemach, jednak nie tylko to jest problemem. Zoja boi się wszystkich psów, ale to wszystkich. Ostatnio spotkałyśmy chłopca, który był ze szczeniaczkiem podobnej wielkości do Zojki - Gdy zauważyła psa, początkowo podbiegła z merdającym ogonem, a już po chwili gdy szczeniak też podszedł powoli by się przywitać zaczęła piszczeć, uciekać, biegać dookoła jakby się chciała bawić, jednak i tak nie miała odwagi i zaczęła uciekać. Piesków mniejszych od siebie < Np. York, Ratlerek > równie boi się jak Dobermana czy Owczarka. Przekonała się już do Labradora który mieszka piętro pod nami - Gdy są spuszczane na polu ganiają razem, Zoja się nie boi. Gdy są tylko na smyczy, znów jest niepewna towarzysza... Na szczęście właścicielka labradora rozumie w czym jest mój problem, i często pozwala naszym pieskom się bawić by suczka jak najczęściej ganiała z innym psem, ale to działa tylko na tego psa. Więc podsumowując, Zoja boi się przechodniów < Zaczęłam prosić koleżanki, by przekupywały do siebie Zoję smakołykami, jednak to raz działa, raz nie... > . Przechodnie z psami zazwyczaj nie pozwalają zbliżać się swoim psom do Zojki, gdyż odstrasza ujadaniem < zarazem merdając ogonem >, a jeżeli już się zbliżą, ucieka z piskiem. Mówię, że Zoja jest towarzyska na odległość - Wtedy piszczy i ciągnie do psa, a gdy są w odległości metra zaczyna uciekać... Jest to bardzo uciążliwe... Zoja gdy ją dostałam miała podpalone wąsy i bała się wszystkich dookoła - Przypuszczam, że była źle traktowana w poprzednim domu i dominowana przed inne psy. Dom z którego pochodzi podobno był zamieszkany przez wiele psów - Tych latających luzem, i na grubych łańcuchach... Prawdopodobnie może mieć to duży związek z jej zachowaniem. Bardzo, ale to bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam.

Dziękuję bardzo za maila. Pracując z psem, który ma za sobą trudne doświadczenia niekiedy nie można oczekiwać, że będzie się zachowywać jak dobrze zsocjalizowany, troskliwie wychowany pies. Po prostu taki pies ma swoje limity, które trzeba uwzględnić i się z nimi pogodzić. W Pani mailu widzę jednak kilka rzeczy, które napawają optymizmem. Jeśli czasami udaje się przekonanie Zoji aby podeszła do innego psa lub człowieka, to być może jest to dobra droga, która wymaga jedynie większej ilości czasu i powtórzeń, aby psina stała się bardziej odważna. Pracując z psami, które bez smyczy zachowują się dobrze, a na smyczy gorzej - zastępuję smycz cienkim sznurkiem, który jest stale przypięty do obroży. Dzięki temu mogę wziąć sznurek do ręki albo go puścić, a pies praktycznie nie zauważa różnicy. To pomaga w opanowaniu emocji związanych ze smyczą. Omijanie łukiem innych psów lub ludzi również należy do repertuaru zachowań uspokajających i zapobiegających konfliktom. Więc warto zachować taki dystans, który powoduje, że suczka jest w stanie się opanować i wtedy nagradzać ją za zachowanie spokoju. Stopniowo ten dystans będzie się zmniejszał. Życzę dużo cierpliwości i pogody ducha. To chyba w przypadku psów takich jak Zoja jest najważniejsze :)

Ze by zostawić komentarz wam należy rejestrować się