Jacek Gałuszka o nowej ustawie o ochronie zwierząt

A jak to wygląda w praktyce?

Żadna organizacja prozwierzęca nie ma takich uprawnień jak "policja dla zwierząt" znana pewnie autorom ustawy z kanału Animal Planet. Więc teoretycznie za każdym razem i tak odbierając psy z nieludzkich warunków trzeba wspierać się Policją. Poza tym udowodnienie komukolwiek, że trzyma psa dłużej na uwięzi jest praktycznie niemożliwe. Więc od samego początku ustawa tutaj jest niewykonalna.

A co ze sprzedawaniem psów z pseudohodowli? W banalnie prosty sposób ominięto ustawowy zakaz. Teraz nie sprzedaje się psów. Sprzedaje się pchłę za 400 zł lub szampon dla yorka za 650 zł. A do niego ZA DARMO dodaje się psa. Bo za darmo można.

Myślę, że pomysłowość ludzi sięgnie jeszcze dalej. Nigdzie nie ma wymienionej listy organizacji, które mają  uprawnienia do wyznaczania standardów tego, co uważa się za hodowlę, a co za pseudohodowlę. W Polsce mamy Związek Kynologiczny, ale również Polski Klub Psa Rasowego. Niektóre regulacje różnią się od siebie w obu organizacjach. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby producenci szczeniąt utworzyli sobie własne stowarzyszenie, które będzie legitymizowało sprzedawanie psów "rasowych".

Osobiście podoba mi się zapis nakazujący sterylizację wszystkich psów przebywających w schroniskach. Do tej pory nie było to obowiązkowe. Podobnie obowiązkowe powinno być czipowanie zwierząt. Naprawdę zdarzało się, że jakiś pies był kilkakrotnie wyłapywany, gmina płaciła za to hyclowi, a potem pies zamiast do schroniska trafiał do innej gminy, gdzie ponownie był "łapany" a hycel zgarniał kolejną kasę za złapanie psa.

Nic jednak nie zastąpi edukacji. I to od najmłodszych lat. W szkole podstawowej powinno znaleźć się w programie obowiązkowym z biologii więcej miejsca dla nauki o psach i kotach, o ich zachowaniu i potrzebach. Paradoksem jest, że uczeń podstawówki potrafi opisać budowę Eugleny zielonej a nie ma pojęcia o zwierzętach, które ma w swoim domu. Okazjonalnie przeprowadzane pogadanki czy demonstracje pozycji "żółwika" niczego nie załatwią, poza wpojeniem dzieciom przekonania, że każdy pies jest potencjalnym zabójcą przed którym trzeba padać na ziemię i zakrywać uszy rękami kuląc się jak żółw.

EDUKACJA jest drogą do zmiany wrażliwości ludzi. Jeśli nie będzie społecznej zgody na kupowania psów przechowywanych w niehumanitarnych warunkach - nie będzie zbytu. Jeśli będzie pełna ewidencja psów - nie będzie psów "bezpańskich". Jeśli będzie przestrzegana zasada sterylizowania zwierząt bezdomnych - ich populacja nie będzie rosła w tak szybkim tempie jak obecnie.

Życie pokaże, czy ustawa w obecnym kształcie przyczynia się do poprawy losu zwierząt towarzyszących, czy nie. Obstawiam raczej pesymistyczną wersję. Ludzie żyjący z rozmnażania i sprzedaży szczeniąt znajdą sposobu na jej obejście. Już znajdują. Można naprawdę oprócz karania warto więcej troski poświęcić edukowaniu i wychowywaniu wrażliwych osób, które po prostu nie zgodzą się na cierpienie zwierząt w imię zysku.

Ze by zostawić komentarz wam należy rejestrować się