Mój pies mnie ugryzł

Został tylko ślad zębów. Kilka tygodni później pies ugryzł mnie gdy go głaskałam i moja ręka znalazła się zbyt blisko obroży. Było szycie, choć to było tylko capnięcie zębami. Ostatnio siedząc na fotelu czytałam gazetę i rozkładając płachtę wyciągnęłam rękę w kierunku nadchodzącego psa, nie widziałam go ale zaraz poczułam capnięcie, znów wizyta u lekarza i szycie ręki. Nigdy w takich przypadkach nie bijemy psa, wyrzuca się go na balkon, nie dostaje najczęściej tego dnia jedzenia ale nie napadamy na niego, no może mój syn pyskuje wtedy do psa. Wiem też, że często go szturcha i czasem kopnie za złe zachowanie albo brak posłuszeństwa, wiem to od sąsiadów. Ja mu tego zabraniam ale pies gryzie mnie nie jego... może dlatego, że to ja zawsze więcej przebywam z psem, karmię go, dźwigam siaty z żarciem. Kiedy pies może leży tam gdzie ja coś robię. Gotuję dla niego jedzenie domowe, na karmie był do 1 roku życia. Mamy z nim naprawdę dobry kontakt, jeśli pies ma do wyboru zabawę ze mną albo z pobratymcem to wybierze mnie. Zawsze wraca, nawet jak ucieknie do suczki. Jest jednak hardy i nieraz są kłopoty z dyscypliną. Co mam robić, wszyscy mówią, żebym go uśpiła lub oddała. Tego nie zrobię bo przy jego charakterze, ktoś zapewne by się nad nim znęcał aby pokazać mu kto tu rządzi. Boję się, że kiedyś stanie się nieszczęście. Czytam dużo, stosuję D.A.P na uspokojenie. Pies ma dużo ruchu i zabawy żeby mógł spalić energię, często jeździ samochodem na wycieczki. W lecie od 5 rano jestem już z nim na łące (około godziny). Potem ok 15 zabiera go syn też na taki spacer z zabawą. Generalnie pies wychodzi 4-5 razy na dobę. Proszę powiedzieć co robimy źle, nie mam pieniędzy na jeżdżenie do behawiorystów a w moim mieście nie ma nawet psiego przedszkola ani żadnej szkoły. jolanda

Gdy czytam o pomysłach przywalania psa do ziemi w celu pokazania "kto rządzi" to ciarki mnie przechodzą. Zbyt często spotykam ludzi pogryzionych przez własne psy, które gryzły usiłując się bronić przed przemocą ze strony swojego właściciela. Co więcej, tacy "doradcy" nie biorą żadnej odpowiedzialności za swoje porady i nie widzą poharatanych ludzi oraz problemów w jakie pakują się ci, którzy tych rad słuchają. Tymczasem w obliczu terroru pies zaczyna być coraz bardziej agresywny, bo jest to jedyna strategia, która działa, skoro wszelkie próby "negocjacji" zwiodły. Pies przestaje się komunikować z ludźmi i zaczyna atakować. Każde wyciągnięcie ręki w jego stronę odbiera jako zagrożenie. Nie czuje się ani szczęśliwy ani spokojny.
Droga wyjścia z tej spirali awersji może być długa, ale im szybciej zaczniecie, tym lepiej. Przede wszystkim musicie zabezpieczyć się przed kolejnymi ugryzieniami. Pies powinien mieć w domu miejsce, gdzie przebywa i gdzie jest bezpieczny. Dobrze, gdyby przeprowadzić trening przebywania na swoim miejscu lub w klatce, które pies traktuje jak swój azyl. Ćwicz w pozytywny sposób komendy z zakresu podstawowego posłuszeństwa. W Twoim przypadku najważniejsze będą "zostaw" i "wyjdź". Jeśli nie masz w okolicy możliwości udania się do pozytywnej szkoły dla psów - skorzystaj z kursu interaktywnego "Pies, Twój Przyjaciel", który jest dostępny w internecie i który stworzyłem z myślą, o takich osobach jak Ty. Wydaje mi się też, że w przypadku Twojego psa dobrze wpłynęła by na jego zachowanie zmiana diety i wprowadzenie zasady, że nie karmisz go z miski, tylko z ręki i tylko w zamian za wykonanie Twoich poleceń. Następny krok, to skojarzenie dotknięcia szyi psa z nagrodą. Głównym celem Twojego działania będzie przekonanie psa, że opłaca mu się współpracować z Tobą i jest to przyjemne oraz bezpieczne.

Napisał Jacek Gałuszka, źródłó:onet.pl

Ze by zostawić komentarz wam należy rejestrować się