Kontakt | biuro: 793585553

Porady i wychowanie psów

Bawimy się, jeździmy i zwiedzamy

Bawimy się, jeździmy i zwiedzamy

Kolejny dzień przygód Frelki zaczął się od nauki zabawy. Uważam, że najwłaściwszym i najbardziej naturalnym sposobem budowania szacunku pomiędzy psem i przewodnikiem jest odpowiednia zabawa. Frelka bardzo szybko pojęła, że bawimy się w przeciąganie, gdy pada słowo "łap", gdy słyszy "puść" - puszcza, a "moje" oznacza, że chwilowo nie ma dostępu do zabawki, przez co uczy się cierpliwości. Za zrezygnowanie z prób wydostania zabawki bez pozwolenia, znowu może się pobawić po słowie "łap".  Zrozumienie tej zasady zajęło Frelce mniej więcej minutę. To znacznie lepsza przeciętna niż większość moich ludzkich studentów, uczących się zabawy z psem. 

Po zabawie pojechaliśmy samochodem do Cioci Joasi, aby zapoznać Frelę z innym domem, by mogła też wyjść sobie na trawkę i chwilę pobiegać. Zachwytom nie było końca, co oczywiście znalazło odzwierciedlenie w kolejnej sesji zdjęciowej z serii "spamuj z rottweilerem".

Gdy bawiliśmy się w najlepsze zadzwoniła Gaba, że mam przyjechać odebrać mięso dla psów. Więc znowu wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do Rudy Śląskiej, gdzie Frelkę powitały dwie kochane labradorki: Lima i Gaja. Lima mnie kocha ze wzajemnością od lat i zawsze bardzo się cieszy na mój widok. Tym razem nie mogła się zdecydować, czy najpierw przywitać się ze mną, czy z małą. Początkowo Frelka była trochę przytłoczona ilością wrażeń, po raz pierwszy bowiem zetknęła się z innymi psami niż znane jej w hodowli i Irda. Po krótkim powitaniu mała położyła się w kuchni jakby w ogóle była u siebie. Za to po powrocie do domu i zjedzeniu swojej porcji padła jak zabita i śpi.

Aaaa, byłbym zapomniał o wizycie pani Ewy z Urzędu Miejskiego. Wizytacja odbyła się punktualnie o 11.00. Miło sobie porozmawialiśmy, otrzymałem też wydruk Uchwały nakazującej prowadzenie psów ras uznawanych za niebezpieczne na smyczy i w kagańcu przez cały czas. W adnotacjach pani napisała, że pies będzie przebywać w mieszkaniu i zostanie przeszkolony. To mi nasunęło pewien pomysł. Skoro prawo jest tak restrykcyjne wobec rottków (np. w Wielkiej Brytanii rottweilery nie są uznawane za niebezpieczne), to wyszkolę Frelę do poziomu psa asystującego, zrobię jej certyfikat i wtedy będą urzędnicy mieli zagwozdkę prawną. Bo odpowiednio oznakowany pies asystujący ma prawo wchodzić wszędzie wraz z osobą, której asystuje. Czasami musi też podać upuszczony przedmiot, co nie jest możliwe gdy pies jest w kagańcu. A polskie prawo nie nakłada żadnych restrykcji odnośnie ras, które NIE MOGĄ być psami asystującymi. No i jak Wam się podoba mój pomysł?

Obcinanie pazurków
W oczekiwaniu na wizytację

Podobne wpisy

 
Początek strony Uruchomiono zadanie harmonogramu