Kontakt | biuro: 793585553

Horror w Irlandii

Horror w Irlandii

Od paru dni moją skrzynkę pocztową zalewają maile od znajomych z Facebooka, abym podpisał petycję w sprawie Polki, która w obronie psa trafiła do aresztu w Irlandii gdzie była poniżana i zastraszana. W pierwszej chwili myślałem, że może chodzi o Afganistan albo Syrię, ale nie. Naprawdę chodziło o Irlandię. Zapoznałem się na FB z przedstawioną przez Polkę wersją wydarzeń.  Na początek zdziwiło mnie, że to nie ona sama tylko osoby trzecie relacjonują przebieg zdarzenia.

 

Nie czepiając się takich drobiazgów przebrnąłem przez wstrząsający tekst naszpikowany opisem niebywałej brutalności i wręcz okrucieństwa wobec kobiety oraz jej psa, których jako żywo nie spodziewałbym się po przedstawicielach władz cywilizowanego narodu. Ofiarą tych niebywałych opresji jest pani Urszula. Scenariusz zdarzeń jest tak skondensowany i pełen niezwykłych zwrotów akcji, że starczyłby na niezły odcinek filmu sensacyjnego. Oto matka samotnie wychowująca syna jest poszukiwana przez prawie wszystkich policjantów w mieście, weszcie złapana i osadzona w najgorszym areszcie w całej Irlandii, gdzie przez całą noc wali gołą pięścią w stalowe drzwi prosząc o kubek wody. Przetrzymywana w nieludzkich warunkach, w ciemności, bez toalety i wody w jakiejś celi przy której Łubianka wydaje się być kurortem. Ambasada Polski nie interweniuje i ofiara strasznego terroru nie ma znikąd pomocy. Ktoś z jej otoczenia zwraca się więc do internatutów na FB, którzy powodowani współczuciem rozpoczynają akcję. Powstaje specjalna grupa, wydarzenie „w obronie Polki” rozsyłane są petycje do władz Polski i do Ambasady. Sprawa nabiera rozpędu i toczy się jak śnieżna kula nabierając prędkości i masy.
Powodem niebywałych i okrutnych prześladowań naszej rodaczki jest drobny incydent z udziałem jej psa, który załapał za ramię jej sąsiadkę. W szpitalu założono sąsiadce kilka szwów. Zdaniem właścicielki psa, zwierzę zostało sprowokowane do ataku w momencie gdy sąsiadka uderzyła je po pysku bez żadnego powodu.
Według relacji właścicielki została ona zatrzymana, była przesłuchiwana i poniżana przez 3 godziny, następnie zebrał się sąd, który już był przygotowany do wydania wyroku ( co za zdumiewająca sprawność organów wymiaru sprawiedliwości!) o aresztowaniu. Wyrok wykonano natychmiast. W tym czasie psa przewieziono w bliżej nieznane miejsce, gdzie również poddawano go wręcz torturom. Przetrzymywany w klatce, w kagańcu, bez dostępu do wody przy temperaturze 30 stopni.
Już miałem podpisać petycję i poczuć się jako ten sprawiedliwy, gdy przypomniałem sobie łacińską zasadę prawa rzymskiego: „audiatur et altera pars”. Należy wysłuchać także drugiej strony. Znalazłem artykuł w irlandzkiej gazecie ilustrowany zdjęciem ran zadanych poszkodowanej kobiecie przez psa. Nie wyglądają one na niewinne draśnięcia. Przy bliższej analizie wyłaniają się kolejne fakty. Pies należy do rasy American Akita. To silne, muskularne psy nie wahające się przed konfrontacją z żadnym zagrożeniem. Nie boją się nawet niedźwiedzia. Zwierzę zaatakowało kobietę rozrywając kurtkę i zadając głębokie rany sięgające mięśni na wysokości ramienia.

reka2.jpg

Sądząc po obrażeniach był to atak skierowany na górną część ciała. W ten sposób atakują psy, które chcą zabić ofiarę, a nie ją przestraszyć. Z relacji wynika, że pies wlókł kobietę parę metrów po chodniku zanim właścicielce udało się go odciągnąć. Garda przyjechała zarekwirować psa. Nie wierzę, że tak po prostu po to aby go wywieźć w pole i zastrzelić - jak opisuje to właścicielka. Tak się nie robi nawet w Irlandii i to północnej. Właścicielka ukryła psa, zmieniała swój adres zamieszkania. Trudno w takiej sytuacji oczekiwać, że przedstawiciele władz będą udawali, że to wszystko jest normalne. Pies nie został uśpiony, tylko przekazany do weterynarza, gdzie pozwolono właścicielce się z nim zobaczyć. Na filmie udostępnionym przez nią widać, że w klatce jest miska, a więc nie można zgodzić się ze stwierdzeniem, że pies na pewno był pozbawiony dostępu do wody.
A gdzie w tym wszystkim jest ofiara pogryzienia? Co się z nią dzieje? W odróżnieniu od emocjonalnych akcji i postów oraz petycji, które nikogo nie bolą - ta kobieta doznała poważnych uszkodzeń ciała. Zaopatrywanie jej ran zajęło chirurgom parę godzin.

reka1.jpg

Czy współczucie nie powinno objąć także i jej? Napisałem w delikatny i kulturalny sposób post na FB w grupie „w obronie Polki i jej psa”. Mój post został usunięty. Nie bardzo mogę zrozumieć dlaczego? Czyżby napędzanie histerii i rozpalanie emocji było ważniejsze od ustalenia faktów i rozważenia rzeczywistej pomocy dla wszystkich poszkodowanych w tym zdarzeniu?

Poniżej wklejam linki do stron, które pomogą Wam wyrobić sobie własne zdanie na ten temat:

artykuł z Irlandia24.com

kolejny artykuł  z Irlandia24.com

grupa na FB

i kolejna grupa na FB

Lokalizacja (Mapa)

Loughton, Essex, Wielka Brytania
Seminarium z Ianem Dunbarem - 27-29 września 2013 ...
Polska: Nowa książka Jacka Gałuszki już w przedspr...

Podobne wpisy

 
Początek strony Uruchomiono zadanie harmonogramu